RSS
czwartek, 07 stycznia 2010
DAY 13

I initiated 2010 with a bunch of great people.

Three of them above...

_ _ _

2010 zainaugurowałam z paczką świetnych ludzi.

Troje z nich powyżej...

_ _ _

 

 

 

00:00, onephotoaday
Link Dodaj komentarz »
środa, 06 stycznia 2010
DAY 12

Last day of 2009 I spent walking up the mountains :-)

Catharsis. Couldn't better. My first mountains in winter time.

_ _ _

Ostatni dzień 2009 spędziłam idąc w góry :-)

Katharsis. Nie mogło być lepiej. Moje pierwsze zimowe góry.

_ _ _

 

23:55, onephotoaday
Link Dodaj komentarz »
DAY 11

Before I left Poznań, Marta took me to Stary Browar, which is a shopping centre...  claimed to be a centre of art and business. I usually hate shopping centres but this time I was really amazed!

I found there my favourite sculpture/instalation I have seen in recent years - Opertus Lunula Umbra by korean artist Choe U-Ram.

_ _ _

Zanim opuściłam Poznań, Marta zabrała mnie do Starego Browaru, który jest centrum handlowym... uważanym za centrum sztuki i biznesu. Zazwyczaj nienawidzę centrów handlowych, ale tym razem byłam naprawdę pod wrażeniem!


Znalazłam tam moją ulubioną rzeźbę/instalację jaką widziałam w ostatnich latach - Opertus Lunula Umbra autorstwa koreańskiego artysty Choe U-Ram\a.

_ _ _


I have to add one more photo for this day !!!


I took a train from Poznan to Cracow - it is 7h journey. In Cracow I was supposed to change to the train going to the mountains. However, my first train broke around one hour after departure. We had to jump on the rails and walk back around 200m to the station. We got the replacement train but, after all the hassle, it was late 2h to Cracow. I missed train to the mountains.

At 22:40 I was tired and freezing cold at Cracow's train Station and the nearest man to me was lying on the ground in a puddle of puke. I rang my friend, who I was supposed to meet on he train I'd just missed: "I'm going to wait here till morning train"

5min later my friend rang me back: "You are sorted"

She rang another friend. He rang someone else... I got directions and a phone number to ring when I get there...

I spend this night save and sound in the warm basement of one of the convents in Cracow!

Mikael was right: somehow I am a surviver! :-)

_ _ _

Z Poznania jechałam pociągiem do Krakowa - 7h podróży. W Krakowie miałam przesiąść się na pociąg w góry. Jenakże, mój pierwszy pociąg się zepsuł około godzinę po odjeździe. Musieliśmy zeskoczyć na tory i wrócić ok. 200m spowrotem do stacji. Dostaliśmy pociąg zastępczy, ale po tym całym zamieszaniu, w Krakowie był opóźniony o 2h. Nie zdąrzyłam się przesiąść na pociąg w góry.

O 22:40 stałam zmęczona i zziębnięta na dworcu kolejowym w Krakowie, a mężczyzna najbliżej mnie leżał w kałuży wymiocin. Zadzwoniłam do przyjaciółki, z którą miałam się spotkać w pociągu, na który się spóźniłam: "Poczekam tu na poranny pociąg"

5min później moja przyjaciółka oddzwoniła: "Sprawa załatwiona"

Ona zadzwoniła do innego przyjaciela. On zadzwonił do kogoś następnego... dostałam wskazówki gdzie isć i numer telefonu, na który miałam zadzwonić gdy tam dojdę.

Spędziłam tę noc bezpiecznie w ciepłej piwnicy jednego z zakonów w Krakowie!


Mikael miał rację: jestem osobą, która w jakiś sposób zostaje ocalona! :-)

_ _ _

 

 

 

23:25, onephotoaday
Link Dodaj komentarz »
DAY 10

On my way to the south part of Poland I stopped in Poznań to visit Marta. She lives there together with her artistic sister in a lovely tiny attic flat. Since I can remember, Marta has always inspired me: she a good few years younger, very intalligent, very pretty and a great person. We talked till around 5 a.m.

_ _ _


Po drodze na południe Polski zatrzymałam się w Poznaniu, aby odwiedzić Martę. Mieszka ona razem ze swoją artystyczną siostrą w ślicznym mieszkanku na poddaszu. Od kiedy pamiętam, Marta zawsze mnie inspirowała: jest o kilka lat młodsza, bardzo intaligentna, bardzo ładna i jest wspaniałą osobą. Rozmawiałyśmy prawie do 5 nad ranem.

_ _ _

 

23:10, onephotoaday
Link Dodaj komentarz »